Gronkowiec
Gronkowca zaliczyć można do bakterii z grupy Gram-dodatnich. Są to tak zwane ziarenkowce, które występują w grupach, skupiskach, które przypominają swoim kształtem i wyglądem grona. Prawie wszystkie gatunku są tzw. tlenowcami względnymi (nie wdawajmy się jednak w uczone i medyczne dywagacje mające na celu dojście do prawdy i tego, co to wszystko oznacza – a z tej prostej przyczyny, że moglibyśmy tego, z całym szacunkiem dla poziomu naszej inteligencji, po prostu nie zrozumieć).
Aby nie być posądzonym o zbytnie uogólnienie, posłużmy się przykładem jakiegoś konkretnego gronkowca – niechaj będzie nim gronkowiec złocisty. Występuje on w nosowo-gardłowej jamie człowieka, a także na skórze ludzi oraz zwierząt. Gronkowiec taki zawiera toksynę, która jest niezwykle odporna – nie potrafi jej nawet unicestwić gotowanie przez 30 minut. Natomiast optymalną temperaturą do rozwoju tejże właśnie bakterii jest temperatura 37 stopniu Celsjusza, czyli mniej więcej dokładnie tyle, ile ludzkie organizm sobie liczy – jak widać chociażby po jej temperaturze egzystencji i naszej temperaturze ciała, gronkowiec jest niemalże „stworzony” idealnie dla człowieka.
Bakterią tą można się jednak również i zatruć – a okres inkubacji, czyli rozwoju gronkowca, to zaledwie 2 godziny, sprawy więc mogą nabrać dość szybkiego obrotu. Jeśli natomiast chodzi o objawy ewentualnego zatrucia pokarmowego tą bakterią, to najczęstszymi objawami takiego właśnie stanu rzeczy są: biegunka, wymioty, nawet zapaść, czy też spadek ciśnienia krwi – jeśli chodzi o śmiertelność takiego zatrucia, to z punktu chłodnego patrzenia statystyki, jest ona niewielka.
A w jaki sposób można się zatruć gronkowcem? Poprzez nieodpowiednio przechowywane i w rezultacie popsute jedzenie, na przykład – różnego rodzaju potrawy mięsne, a więc też i wędliny, ciasta i ciastka, sałatki, przetwory mleczne i mleko w czystej swojej postaci, chałwy, różnego kremy i lody. Warto więc uważać na to, co się aktualnie je, aby czasem nie nabawić się zatrucia omawianą powyżej bakterią.